Ostatnio Jarosław Kaczyński zaproponował powrót kary śmierci do Polski. Pomijam już fakt, że ten pan przedstawia się jako katolik. Gdzie może wyraźnie to zaznacza. I co ? I nie wie, ze kościół jest przeciwny karze śmierci ? A piąte przykazanie ma w dupie ? Eeeech…. nie ważne. Mnie kościoły i religie obchodzą tyle co zeszłoroczny śnieg. Jednak jestem zagorzałym przeciwnikiem kary śmierci. Dlaczego ? A no powodów jest kilka. Kara śmierci jest nieodwracalna. Niestety błędy się zdarzają. Jak kogoś zetniemy, powiesimy, otrujemy, porazimy prądem czy tam ukamienujemy to zamykamy furtkę. Już go nie wskrzesimy. Jest wiele przypadków, w których pomimo „domniemania graniczącego z pewnością” a także „czynu udowodnionego ponad wszelka wątpliwość” po wielu latach okazuje się, ze stracony człowiek był niewinny, lub jego związanie z czynem było o wiele luźniejsze i nijak nie zasługiwał na stryczek. Niestety nie ma ludzi nieomylnych. Nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Idąc dalej tym tropem zawsze należy założyć, że wyrok jest mniejszą lub większą pomyłką sądową. Nawet jeśli prawdopodobieństwo by wynosiło ułamek procenta. W obecnych czasach możliwości (technologiczne i merytoryczne) manipulacji dowodami są OLBRZYMIE. Włączając w to oczywiście manipulacje mediami i manipulacje mediów a co za tym idzie przekazywanie fałszywego obrazu dla opinii publicznej. Może się więc zdarzyć tak, że człowiek będzie sądzony na podstawie manipulacji a opinia publiczna będzie przekonana, że został skazany na podstawie niepodważalnych dowodów. Z resztą ostatnio w stanach stracono człowieka co do którego NIE BYŁO 100% pewności co do tego czy był winny. Może też zaistnieć sytuacja, w której oskarżony sam przyzna się do winy mimo świadomości tego, że sam się skazuje na śmierć. I co ? I to daje nam pewność ? Bzdura. Jak myślicie, dlaczego ludzie zamieszani w grube afery często wieszają się w celach ? Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Nikt nie wie, ze osadzony dostał wiadomość w stylu „albo się powiesisz, albo zarżniemy ci małą córkę, syna i żonę„. Ta wiadomość może równie dobrze brzmieć tak „albo się przyznasz i skażesz na śmierć albo zarżniemy ci (tu wpisz najbliższą rodzinę)„. Jeszcze inną kwestią jest to, że kara śmierci jest nieopłacalna. W prawie powinna się znaleźć instytucja dożywotnich przymusowych robót. Zyski wypracowane przez skazańca powinny pokrywać jego wyżywienie i utrzymanie, a reszta powinna być przekazywana na konto osób lub najbliższych przez niego poszkodowanych. Nie pracujesz ? Nie jesz. Proste nie ? Istnieje teza, że kara śmierci może działać jako „straszak”. Wystarczy jednak poprzeglądać wyniki badań, które mówią, że osoba popełniająca przestępstwo w ogóle nie myśli o maksymalnym wymiarze kary. Więc idea straszaka bierze w łeb.
Podsumowując:
- Możliwość pomyłki
- Możliwość manipulacji
- Możliwość presji
- Nieodwracalność wyroku
- Nieopłacalność wyroku
To wszystko czynniki, które moim zdaniem dyskwalifikują karę śmierci. A tak w ogóle….. Jakoś tak kara śmierci kojarzy mi się z totalitaryzmem, islamem i prymitywnością. A żadnego z tych skojarzeń nie lubię. O!









